Rzeszowski Mindheal zapowiada "Inner Space"
Czwarta płyta w dorobku elektronicznego projektu Mindheal ukaże się na początku listopada.
2026-10-21, 15:36

Na najnowszym albumie Mindheal odwraca klasyczne skojarzenia elektroniki i Berlin School. Zamiast kosmicznych pejzaży i ucieczki w outer space, "Inner Space" kieruje uwagę do wnętrza - do architektury psychiki i napięć współczesnego człowieka. To płyta o samotności w świecie, który wygląda na dobrze, wręcz perfekcyjnie urządzony. Album odnosi się do epoki, w której mamy więcej przestrzeni, komfortu i technologii niż kiedykolwiek, a jednocześnie coraz mniej obecności. Izolacja nie jest już karą. Staje się decyzją, designem, luksusem. Pustka zostaje opakowana w estetykę, oświetlona i sprzedana jako minimalizm albo prywatność premium. Żyjemy wśród ludzi, ale bez relacji. System działa coraz sprawniej – i coraz mniej potrzebuje człowieka.

"The Last Walkman": https://www.youtube.com/watch?v=zMuVTGUynJo

Tytuły utworów – „Luxury Isolation”, „Please Enjoy Your Emptiness”, „Perfectly Lonely” czy „Smart Home For Broken Souls” – brzmią jak komunikaty systemowe lub hasła reklamowe. Pod uprzejmą powierzchnią kryje się sarkazm i ironiczny komentarz na temat alienacji i braku potrzeby bliskości. Ekskluzywna, limitowana edycja kolekcjonerska albumu zawiera kubistyczne grafiki z samotną postacią w geometrycznych przestrzeniach, co dodatkowo wzmacnia przekaz: pięknie zaprojektowane puste wnętrza stają się mapą stanu psychicznego.

Podobnie jak na poprzednich albumach artysty i tym razem zawartość muzyczna świadomie łączy kontrasty. Ciepłe analogowe syntezatory i lo-fi faktury odzwierciedlają pamięć, niedoskonałość i emocje. Cyfrowe warstwy i rytmy wprowadzają chłód, kontrolę i precyzję. To muzyka o świecie, który wygląda na idealny, lecz w rzeczywistości przenika go ludzka kruchość.

Inner Space to elektronika o przestrzeniach, których nie pokazujemy nikomu. O człowieku, który zamknął drzwi od wewnątrz i nazwał to domem.

Wojciech Stecko (Mindheal) o sobie: „Urodziłem się pod koniec lat 70', co w sposób nieunikniony wpłynęło na mój muzyczny gust, wciągając mnie w ducha i fascynujący świat dźwięków lat 80'. Czas, gdy młode uszy takie jak moje kształtowane były przez ikony new romantic i synth popu. Szybko odkryłem, że tam, gdzie słyszę syntezatory tam czerpię radość. Do początkowo niewysublimowanego gustu malca słuchającego prawie wszystkiego „z nurtu” - a więc Alphaville, Depeche Mode, Yazoo, OMD, Visage, Pet Shop Boys, Ultravox, Duran Duran, Tears For Fears, Spandau Ballet, Talk Talk czy Soft Cell - z czasem zaczęli dołączać wykonawcy muzyki elektronicznej: Tangerine Dream, Klaus Schulze, Jarre, Vangelis. Zafascynowany latami 70’ m.in. twórczością Pink Floyd jednocześnie przyglądałem się nowościom; a było czemu, gdyż przełom lat 80 i 90 to okres znaczących przemian. Uwielbiałem obserwować, jak ewoluują dokonania artystów, jak zmieniają się brzmienia, klimat kolejnych płyt, zwłaszcza w kontekście nowych modeli syntezatorów i maszyn perkusyjnych, które systematycznie i z regularnością pojawiały się w sprzedaży, a ja już wtedy ten rynek śledziłem. Eksplorowałem nowe gatunki od synthwave’u przez Enigmę z jej chórami spojonymi z klarownym czystym rytmem. Otarłem się o muzykę filmową zarówno klasyczną od Ennio Morricone jak i nowości, wliczając Hansa Zimmera, Angelo Badalamentiego i innych. Oczywiście mojej uwadze nie uchodziły kolejne dokonania Briana Eno, Dead Can Dance, Lisy Gerard oraz muzyki bardziej eksperymentalnej. Cały tamten okres w dużej mierze zdeterminował moje późniejsze dokonania muzyczne. Z klasyków, potrafiłem zanurzać się w Genesis i godzinami słuchać Queen czy U2. Chociaż rock jest mi bliski, próżno go szukać w moich kompozycjach, być może dlatego, iż nigdy nie opanowałem sztuki gry na gitarze. W swojej produkcji i w kompozycjach szukam niecodziennych zestawień; łączę stare analogowe syntezatory z nowoczesnymi barwami, czasem wręcz sterylnymi i krystaliczno-jasnymi. Napędza mnie taki eklektyzm oraz kontrasty, co bardzo często słychać w moich utworach. Oprócz emulacji analogowych maszyn z lat 80’ czy wręcz 70’ (wiernie odtworzonych albo celowo przetworzonych z użyciem nowoczesnych narzędzi) wplatam chętnie elementy orkiestrowe zwłaszcza smyczki. Nie potrafię bez nich żyć, zarówno tych klasycznych jaki i syntetycznych. Czasem łączę je z nowoczesną elektroniką, a czasem pozwalam brzmieć niezakłóconym”.

KONTAKT / AUTOR
Grzegorz Szklarek
Cantaramusic.pl
POBIERZ JAKO WORD
Pobierz .docx
Biuro prasowe dostarcza WhitePress
Copyright © 2015-2026.  Dla dziennikarzy ›
Strona, którą przeglądasz jest dedykowaną podstroną serwisu biuroprasowe.pl, administrowaną w zakresie umieszczanych na niej treści przez danego użytkownika usługi Wirtualnego biura prasowego, oferowanej przez WhitePress sp. z o.o. z siedzibą w Bielsku–Białej.

WhitePress sp. z o.o. nie ponosi odpowiedzialności za treści oraz odesłania do innych stron internetowych zamieszczone na podstronach serwisu przez użytkowników Wirtualnego biura prasowego lub zaciągane bezpośrednio z innych serwisów, zgodnie z wybranymi przez tych użytkowników ustawieniami.

W przypadku naruszenia przez takie treści przepisów prawa, dóbr osobistych osób trzecich lub innych powszechnie uznanych norm, podmiotem wyłącznie odpowiedzialnym za naruszenie jest dany użytkownik usługi, który zamieścił przedmiotową treść na dedykowanej podstronie serwisu.